Pole tekstowe:

Aktualności -> Za kulisami rodzinnej genealogii -> Z Francji...

Pole tekstowe: ... bo wszyscy Rychwiccy, to jedna rodzina

 

Kazimierz Siedliński był mężem Antoniny z d. Rychwickiej, córki Walentego -  mojego prapradziadka.

Nurtowała mnie tajemnica jego śmierci, tym bardziej, że rodzina nie posiadała o niej żadnych bliższych informacji. Kazimierz wyruszył do pracy w hucie w miejscowości Rombas we Francji wkrótce po swoim ślubie z Antoniną i tam nagle zmarł. Jego zarobki musiały być całkiem zadowalające, bo z przekazu najbliższej rodziny wiemy, że planował sprowadzić do Francji również żonę i dzieci. Już nie zdążył…

Jak umarł? Pole do popisu dla wyobraźni: mógł zostać napadnięty, zabity lub umrzeć z winy pracodawcy (wypadek przy pracy)...

Przy współpracy koleżanki-genealoga z Francji udało się zdobyć akt zgonu Kazimierza i pismo z huty w Rombas, zawierające dane z jego dokumentacji pracowniczej. Oba dokumenty umieściłam w zakładce Nasza Genealogia (do wglądu dla rodziny).

A oto historia tych dokumentów.

Najpierw szukałam w USC w Rombas, które nie znalazło jednak u siebie aktu zgonu Kazimierza.

Zaskoczyło mnie to i zmartwiło, bo byłam pewna, że zmarł tam, gdzie pracował. Przeszkodziła mi nieznajomość francuskich granic administracyjnych, co spowodowało na jakiś czas przerwanie moich poszukiwań. Okazało się, że Rombas leżało na granicy z Amneville, miasteczkiem, położonym  dosłownie parę kilometrów dalej. Należało więc przypuszczać, że trzeba szukać w Amneville, lecz była to wtedy tylko hipoteza.

Huta w Rombas istnieje nadal, choć już nieczynna. Jej spadkobiercą jest obecnie firma Arcelor Mittal. Przejęła ona również archiwum pracownicze huty, które mieści się dziś w miejscowości Hayange, tam gdzie centrala firmy. Po telefonicznym zapytaniu, czy mają archiwum z lat 20-tych XX w. otrzymałyśmy odpowiedź, że poszukają, a odpowiedź przyślą pocztą. Wynikiem tych poszukiwań jest pismo z obecnego archiwum huty.

Dowiadujemy się z niego, że Kazimierz pracował tu cztery lata z małą przerwą na ślub cywilny z Antoniną. I zmarł zwyczajnie, na zator.

Pracując w hucie mieszkał w Cantine au Bois w Amneville i tam też zmarł. Jak udało mi się wyjaśnić, był to hotel robotniczy, mieszczący się na terenie obecnej cementowni (rue de la Cimenterie). Do huty w Rombas miał bardzo blisko.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po otrzymaniu pisma z huty miałam już pewność, że Kazimierz zmarł w Amneville, więc można było napisać do USC w tym mieście z prośbą o akt zgonu. We Francji kopie aktów zgonu otrzymuje się za darmo, przy czym jest to kopia ORYGINAŁU, nie odpis, jak w polskim USC.

 

Wiemy też, dzięki mojej koleżance z Francji, że na cmentarzu w Rombas nie ma grobu Kazimierza, nie ma też go wśród zmarłych wpisanych do księgi zarządu cmentarza. Być może grób został zlikwidowany, być może pochowany został na cmentarzu w Amneville.

Tak więc po ponad osiemdziesięciu latach udało się rozwikłać tajemnicę śmierci Kazimierza, który odszedł zbyt wcześnie, bo w wieku 33 lat…

 

 

 

 

Powiększ mapę
Powrót do góry

Projekt i realizacja: Liliana Molenda 2008

Pole tekstowe:

W archiwach   |    Z Francji    |    Markowice’09    |    Z Niemiec    |    To ciekawe   |    Siemionki’10

Pole tekstowe:

Wydarzenia   |    Za kulisami    |    Poszukiwania    |    Współpraca    |    Podziękowania