Pole tekstowe:

Historia i nie tylko -> Korzecznik, stąd nasz ród… -> Powstanie styczniowe

Pole tekstowe: Pole tekstowe: ... bo wszyscy Rychwiccy, to jedna rodzina

 

Powstanie styczniowe w okolicach Korzecznika

 

Pod względem działań militarnych, powstanie styczniowe w najbliższych okolicach Korzecznika nie rozpoczęło się wcale w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku, lecz dopiero w lutym. A rozegrało się tutaj kilka ważnych dla powstania bitew.

Lecz przewaga liczebna i sprzętowa sił rosyjskich nad Polakami była zdecydowana, nie mówiąc o wyszkoleniu. Dlaczego więc powstańcy w ogóle mogli na tym obszarze działać? Tereny te były dogodne do działań partyzanckich i „małej wojny”. Bezpieczne schronienie dawała tu powstańcom pofałdowana, lesista wtedy, poprzetykana jeziorami i bagnami strefa. W początkowej fazie powstania było tu niewiele oddziałów wojska rosyjskiego, co w wielu wypadkach ułatwiało partyzantom formowanie oddziałów. Długo też trwało, zanim dowódcy rosyjscy oderwali sie od schematyzmu działań i nauczyli dowodzić w warunkach wojny partyzanckiej. Ogromne znaczenie miała też bliskość granicy z Prusami, skąd nieprzerwanie nadchodziła dla powstańców pomoc w różnych postaciach. Później siły rosyjskie zagęściły się, obsadzając wiele ważniejszych miejscowości, zwiększając ilość kawalerii i udoskonalając metody walki. Na ludność miejscową poczęły spadać coraz liczniejsze represje za pomoc powstańcom, a Prusacy coraz dokładniej strzegli granicy - warunki działań partyzanckich uległy więc znacznemu pogorszeniu.

W najbliższym sąsiedztwie Korzecznika miały miejsce dwie spośród bitew powstania styczniowego.

 

Bitwy powstania styczniowego w okolicach Korzecznika

 

Bitwa pod Cieplinami 10 lutego 1863. Pierwszy oddział powstańczy na Kujawach został sformowany w początkach lutego w lasach w pobliżu Przedcza przez majora Witolda Ulatowskiego, oficera jeszcze z 1831 roku. Jego dowódcą został Kazimierz Mielęcki - syn ziemianina i oficera z czasów napoleońskich, Prota Piusa Mielęckiego herbu Aulok (Ciołek). Miał on wtedy 26 lat i żonaty był z Salomeą z Pągowskich. Okazał się jednym z dzielniejszych dowódców powstańczych na Kujawach.

 

   Kazimierz Mielęcki

 

Reszta ruszyła na spotkanie przeciwnika, wychodząc z lasu osłaniającego od wschodu wsie Łucynowo i Stypin oraz docierając do Cieplinek. Być może doszła nawet dalej, w kierunku lasu odgradzającego wówczas Ciepliny od Żarowa. Następnie jednak zawrócono, by znów zbliżyć się do Łucynowa i przyjąć szyk bojowy, ustawiając szeregi wzdłuż drogi biegnącej na południe. Po pierwszych strzałach, na rozkaz dowodzącego piechotą Ulatowskiego, naprzód wysunęli się idący tyralierą strzelcy, rozpoczynając wymianę ognia z odległości około 80 kroków. Następnie major rozkazał zaatakować kosynierom. Towarzyszył im z krzyżem i kosą kapelan oddziału, nieznany z nazwiska zakonnik, bernardyn. Początkowo wojska rosyjskie cofały się przed przeciwnikiem, lecz gdy tylko powstańcy pojawili się z przeciwległej strony polany, przyjęły ich silnym ogniem, jednocześnie wprowadzając do walki rezerwy. Pod huraganowym ogniem nieprzyjaciela wielu kosynierów padło, reszta rzuciła się do ucieczki - powstało ogólne zamieszanie. Sytuację uratowała szarża kawalerii, która na rozkaz Mielęckiego związała część sił nieprzyjaciela. Zapobiegło to ostatecznemu kontratakowi Rosjan, jednak kozacy Polaków odparli. Wyczerpany przeciwnik na szczęście nie próbował podjąć pogoni, a powstańcom udało się wyrwać z pola walki, przedarłszy się przez bagna.

                                                                                                                       Kosynierzy - fotografia z powstania styczniowego

 

Straty powstańcze były poważniejsze, ale też trudno uznać tę walkę za sukces rosyjski. Według dzisiejszych ocen bitwa pod Cieplinami, a właściwie pod Cieplinkami, Łucynowem i Stypinem, przez Rosjan zwana bitwą pod Żarowem, nie przyniosła zwycięstwa żadnej ze stron.

Już w wolnej Polsce, 23 sierpnia 1925 roku, nastąpił ponowny, uroczysty pochówek powstańców, z udziałem władz, duchowieństwa i wojska oraz mieszkańców powiatów: kolskiego, kutnowskiego i włocławskiego. Przy grobie odsłonięto pomnik z kamienia polnego, z orłem i napisem: 10-II-1863. Bohaterom poległym za wolność ojczyzny. Monument dotrwał do pierwszych lat okupacji, kiedy to został rozbity przez niemieckiego kolonistę. Na początku lat 60-tych do odbudowy pomnika przystąpili okoliczni rolnicy, lecz sprzeciwiły się temu ówczesne władze lokalne. Po korekcie granic administracyjnych, w 1983 r. pomnik ufundowały władze i społeczność gminy Babiak. Pomimo szczerych intencji, wskutek kompletnego nieporozumienia, poświęcono go (jak głosi napis na tablicy) powstańcom poległym 26 kwietnia 1863 r. pod Nową Wsią.

Bitwa pod Brdowem 29 kwietnia 1863. Na teren Kujaw wschodnich przedzierali się wielokrotnie ochotnicy z zaboru pruskiego, regularnie i wydatnie zasilający szeregi powstańców. Byli między nimi i obcokrajowcy, a wśród nich 55 Francuzów w stopniach podoficerskich i oficerskich, zwerbowanych przez ludzi Hotelu Lambert.

 

    L. Y. de Blankenheim

 

W ich szeregi napływali dosyć licznie kolejni ochotnicy, głównie z Prus - łącznie Polacy mogli wtedy liczyć około 2000 osób. Jednocześnie napływały do nich informacje o pojawieniu się w okolicy nowych, znacznych sił nieprzyjacielskich. Jak się później okazało, bezpośrednie rozpoznanie ruchów nieprzyjaciela przez dowództwo sił polskich było niedostateczne. Dodatkowo, w dniu i nocy poprzedzającym bitwę lał deszcz, przez co powstańcom, mającym za sobą długi marsz i biwakowanie w prymitywnych warunkach, zamokła broń i większość ładunków. Rankiem 29 kwietnia podniosła się mgła, ograniczająca widoczność do kilkudziesięciu kroków.

                                                                                                                                                                                       A. S. Kostanda

 

          J. A. Seyfried

 

Zwycięstwo Kostandy pod Brdowem było pełne. Poległo ponad 70 powstańców (50 na polu walki), w tym 4 Francuzów i Polacy, głównie z zaboru pruskiego. Wśród nich byli:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ranni zostali m.in.: Adam Pawłowski (później zesłany na Syberię), Pantaleon Libelt (starszy brat poległego Karola), Władysław Czarnecki i jego brat Antoni - chłopi z Opok w pow. inowrocławskim, Michał Wierzbicki z pow. wyrzyskiego (w bitwie stracił rękę), Michał Dobrzyński - szewc z Trzemeszna, Józef Dragański - służący dworski z Jerzyc w pow. inowrocławskim i wielu innych.

Były też ofiary wśród ludności cywilnej. Przykładowo, zaraz po bitwie udali się na pobojowisko z ostatnią posługą księża: Michał Orzechowski z Błennej i Józef Sypniewski z Modzerowa. Towarzyszyli im: organista oraz Franciszek Złotnicki, dziedzic Błennej, poszukujący syna powstańca.

 

         Mogiła powstańców w Brdowie

                  zdj. Marian Rychwicki

 

Chłopi a powstanie. Na Kujawach wschodnich szereg czynników nie sprzyjał zaangażowaniu się ludności chłopskiej w sprawę powstania. W jej świadomości przedstawiało się ono jako ruch zewnętrzny, obcy, ze strony miast lub dworu. Chłopi doskonale pamiętali niedawne rugowanie ich przez właścicieli ziemskich z uprawianej ziemi, spowodowane chęcią unowocześniania i powiększania folwarków dworskich. Stale ubywało więc chłopów-gospodarzy, a przybywało komorników, wyrobników i czeladzi dworskiej. W 1859 r. na Kujawach wschodnich w dobrach prywatnych pozostawało w rękach chłopskich  zaledwie 20-30% użytków rolnych. Był to jeden z najniższych wskaźników w całym Królestwie Polskim. Poza tym chłopi mieli za złe ziemiaństwu osadzanie na swych ziemiach konkurencji - osadników niemieckich. Widząc wypadki wykorzystywania przez dwory wojska rosyjskiego do tłumienia lokalnych rozruchów chłopskich, wieś uczyła się zwracać do władz zaborczych o pomoc przeciwko ziemiaństwu. Po wybuchu powstania, dekrety znoszące pańszczyznę nie zrobiły większego wrażenia na chłopach. W większości nie mogły wpłynąć w istotniejszy sposób na ich los, bo albo żadnej ziemi nie posiadali, albo byli oczynszowani.

Zdawałoby się, że potencjalną rezerwę powstańczą na Kujawach stanowiła duża liczba bezrolnych, zwłaszcza młodych mężczyzn. Wielu z nich rzeczywiście znalazło się jako ochotnicy w szeregach powstańców, co trzeba również podkreślić. Inni często byli przeciągani na stronę zaborcy, przede wszystkim na tle konfliktów z dworami lub przedstawicielami powstańczej organizacji narodowej, stających po stronie ziemiaństwa. Zresztą Rosjanie umiejętnie konflikty te rozdmuchiwali i wykorzystywali. W skrajnych przypadkach kończyło się to na atakach chłopskich na dwory oraz wyłapywaniu, dobijaniu i obrabowywaniu powstańców po przegranych potyczkach. Taka postawa włościan powodowała z kolei radykalne działania powstańców, polegające na wieszaniu chłopów przez żandarmerię narodową, czasami z wątpliwie uzasadnionych powodów. Powstańcy potrafili też siłą dokonywać poboru młodzieży chłopskiej do swych oddziałów, co bardzo kojarzyło się jej z rosyjską branką. Stosunek chłopów do powstania spowodował, że Wydział Wojny Rządu Narodowego wydał polecenie, aby nastąpiło „zbratanie się wojska z ludem”. W piśmie z 20 grudnia 1863 r. sugerowano, aby oddziały powstańcze „nigdy nie stawały po dworach, lecz po wsiach włościańskich, a tym sposobem (…) będą bezpieczniejsi, gdyż chłopi sami będą ich pilnować, aby nieprzyjaciel nie zaszedł niespodziewanie i wsi nie spalił…”. Zalecenie Rządu Narodowego mówiło ponadto, aby powstańcy „zachowali subordynację i karność, aby ich obchodzenie się z włościanami było przyzwoite, moralniejsze i więcej braterskie, gdyż jak dotąd to z większą arogancją wszędzie występowali aniżeli nawet kozacy, przez co zniechęcają ogół mieszkańców nie tylko do siebie, ale do Sprawy, a przeto nieobliczalne szkody wyniknąć mogą”.

Osobno wspomnieć trzeba o ochotnikach chłopskich z zaboru pruskiego, którzy stanowili ponad 50%  wszystkich ochotników przekraczających granicę. Cechował ich dosyć wysoki poziom świadomości patriotycznej, mieli też w większości przeszkolenie wojskowe w armii pruskiej i bili się dobrze. Z zaboru pruskiego pochodził też Bartek Nowak, kujawski społecznik i przywódca chłopski, gospodarz w Słupach, niedaleko granicy z Prusami.

Przy całej różnorodności postaw poszczególnych jednostek, ogół chłopów Kujaw wschodnich odnosił się do powstania obojętnie, a czasami wręcz wrogo. Zadecydowała o tym polityka agrarna zarówno caratu, jak i samych ziemian, a wcześniej zaprzepaszczenie sprawy samorządu chłopskiego w programie powstańczym.

 

Boje stoczone w okolicach Korzecznika stanowią tylko niewielką część całości wysiłku zbrojnego powstania styczniowego. Mimo niepowodzeń i ostatecznej klęski, stanowią piękną kartę historii tej części Polski. Trzeba więc o niej mówić i pamiętać, w imię szacunku należnego powstańcom od następnych pokoleń.

 

Opracowała: Liliana Molenda

 

 

 

 

Ludomir Benedyktowicz „Nad mogiłą powstańca”

 

 

 

 

 

 

 

 

źródła:

1. „Z dziejów powstania styczniowego na Kujawach i Ziemi Dobrzyńskiej” pod redakcją Sławomira Kalembki, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych na zlecenie Włocławskiego Towarzystwa Naukowego, Warszawa 1989

2. K. Dorcz, D. Krysiak, J. Warszewski „Korzecznik - rys historyczny” Stowarzyszenie Z Edukacją w Przyszłość w Korzeczniku

3. Stanisław Myśliborski-Wołowski „Rejencja bydgoska a powstanie styczniowe” Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1975

4. Antoni Czubiński Powstanie 1863-1864 roku we wschodniej Wielkopolsce” Polski Dom Wydawniczy „Ławica”, Poznań 1993, WBC

5. Bolesław Anc, Józefa Anc „Z lat nadziei i walki 1861-1864” nakładem i drukiem księgarni Feliksa Westa, Brody 1907, SBC

6. Rok 1863 w malarstwie polskiem: 68 reprodukcyi” zebrał i wydał T.K. Rutowski, Lwów 1917, CBN Polona

 

Powrót do góry

Projekt i realizacja: Liliana Molenda 2008

Pole tekstowe:

O nazwie wsi    |    Historia    |    Powstanie styczniowe    |    Legendy

Sama bitwa, pierwsza na Kujawach, rozegrała się 10 lutego, następnego dnia po zdobyciu przez powstańców magazynu w Przedczu, opanowaniu budynku tamtejszego magistratu i zniszczeniu w nim portretu cara oraz herbu państwowego jako symboli obcego panowania. Mielęcki już nocy poprzedniej został poinformowany o zbliżaniu się majora Nielidowa na czele kompanii piechoty i 40 kozaków. Oddział powstańczy liczył około 500 ludzi, w tym kilkudziesięciu wyrostków poniżej 15 roku życia. Wielu było bez butów i w nędznym odzieniu. Liczbą żołnierzy dorównywali wojskom rosyjskim, lecz znacznie im ustępowali, jeśli chodzi o siłę ognia i przeszkolenie wojskowe. Uzbrojenie powstańców stanowiło zaledwie 11 karabinów, 60 strzelb oraz kosy i nagie drzewca do nich. O trzeciej nad ranem zrobiono w obozowisku leśnym pobudkę, a o szóstej odesłano pod eskortą tabory, m.in. z łupami z Przedcza, oraz część nieuzbrojonej piechoty.

W bitwie poległo co najmniej kilkunastu (18?) powstańców, tyle samo (lub drugie tyle) zostało rannych, 4 dostało się do niewoli, a wielu rozproszyło się po okolicy. Zginęli: Julian Wereszczyński - komisarz wojskowy województwa kaliskiego, 21-letni Juliusz Erlicki - dowódca kompanii, wcześniej pełniący służbę w leśnictwie włocławskim, 24-letni Józef Stępowski - nauczyciel gimnazjalny z Włocławka, Feliks Baliński - rzemieślnik z poznańskiego, nieznany z nazwiska sprzedawca świętych obrazów i prawdopodobnie kapelan oddziału. Część rannych Polaków znalazła schronienie w okolicznych dworach. Leżących na pobojowisku okoliczni chłopi pozbawili odzieży i obuwia, a niektórzy z nich „polowali” na zagubionych w terenie, by wydać ich Rosjanom (wg wspomnień Bolesława Anca). Po stronie rosyjskiej poległo 3 żołnierzy, dowódca roty kpt. Jankowski (z pochodzenia Polak), 10 żołnierzy niegroźnie raniono. Ponadto Rosjanie zdobyli część taboru polskiego, a z pobojowiska zebrali około 200 kos. Nazajutrz po bitwie, 11 lutego, z pola zebrano w sumie 18 ciał i pogrzebano je w bezimiennej mogile w Łucynowie.

Znalazł się między nimi Alzatczyk, starszy sierżant armii francuskiej Leo Young de Blankenheim, wkrótce awansowany na pułkownika, który przekroczył granicę w okolicach Wilczyna 16 lub 17 kwietnia. Stał się on niewątpliwym bohaterem zwycięskiej bitwy pod Nową Wsią koło Konina, podczas której jednak oddziały powstańcze formalnie dowodzone były przez płk Józefa Alojzego Seyfrieda - naczelnika wojskowego województwa mazowieckiego. Niestety, na współdziałaniu poszczególnych dowódców ciążyć poczęła różnica poglądów politycznych oraz ambicje osobiste…

Zaledwie trzy dni po klęsce Rosjan, niedawno zwycięscy, a teraz zmęczeni i głodni powstańcy zostali poddani kolejnej próbie sił. Poszczególne oddziały polskie zdążyły już pojedynczo przemieścić się w okolice Izbicy Kujawskiej, a następnie Brdowa.

I wtedy właśnie nastąpił atak carskich wojsk. W ich skład wchodziło 1500 żołnierzy (w tym kozaków) i dwie armaty, a dowodził nimi generał-major (odpowiednik generała brygady) Apostoł Spirydonowicz Kostanda (1817-1898), z pochodzenia Grek. Był dobrze poinformowany przez miejscowych kolonistów niemieckich, służących mu też za przewodników w terenie. Początek bitwy był dla powstańców fatalny. Posterunki powstańcze, rozstawione zresztą zbyt blisko obozu, dały się zaskoczyć przez kawalerię rosyjską. Po rozpoznaniu terenu i rozstawienia Polaków, działa rosyjskie skierowały ogień kartaczowy na las w Nowinach Brdowskich, gdzie obozował 500-osobowy oddział Younga. Następnie do akcji wkroczyła piechota rosyjska. Zaskoczeni Polacy, w obliczu ogromnej przewagi wroga, nie byli w stanie zorganizować skutecznej obrony.

Sytuację mógł uratować tylko atak pozostałych polskich oddziałów, rozlokowanych w okolicy - jednak oczekiwano go daremnie. Postawa ich dowódców do dziś pozostaje niejasna, ale też w opinii niektórych historyków zawiódł plan działania ustalony przed bitwą. W każdym razie uczestnicy tego wydarzenia odpowiedzialnością obarczali najczęściej Seyfrieda. Według jednej z relacji stacjonował on w Korzeczniku, w majątku dzierżawionym przez Moszczeńskiego. Przed bitwą wyjechał do Zgłowiączki, skąd wrócił późno. Obudzony odgłosem strzałów, poderwał swój oddział i oddalił się w nieznanym kierunku. Według innego źródła koń ugrzązł mu w bagnie i sam ledwo uniknął niewoli.

Tymczasem zacięty bój trwał 4 godziny. Blankenheim, walcząc dzielnie poległ, najprawdopodobniej pod starą sosną lub dębem rosnącym na rozdrożu. Zginął również jego zastępca, Aleksander Wasilewski…

W drodze zostali napadnięci przez kozaków, którzy szlachcica zastrzelili na miejscu, pozostałych zaś skatowali, obrabowali i odstawili do więzień…

Prócz poniesionych strat osobowych, do niewoli dostało się 85 powstańców, w tym 2 kapelanów (m.in. ks. Ildefons Dębicki z Łasku). Nieprzyjaciel zdobył też trzy sztandary, 40 koni, około 700 kos, 300 par butów i znaczne zapasy prowiantu. Nawet zabitemu wierzchowcowi Younga, chyba na pamiątkę, oderwano podkowy. Straty zaś rosyjskie były niewielkie.

Przegrana bitwa brdowska była wstrząsem dla polskiej opinii publicznej, zwłaszcza, że nastąpiła trzy dni po przesadnie ocenianym zwycięstwie nowowiejskim.

Poległych powstańców pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu brdowskim. Zwłoki Younga spoczęły 5 maja w oddzielnym grobowcu, skąd niebawem rodzina zabrała je do Francji. W 1917 r. na grobach umieszczono tablice okolicznościowe i głaz polny z żelaznym krzyżem, a następnie w miejscu bitwy wzniesiono pomnik. Po zniszczeniach z lat II wojny światowej zostały one odbudowane, a w 1958 r. uroczyście odsłonięte.

1. Beberski,

20. Miotkowski,

2. płk de Blankenheim Leo Young (otrzymał 7 kul w pierś, Moskale odcięli poległemu ręce),

21. Moszczeński Antoni Emil,

3. Bogusz J.,

22. Neuman Mieczysław (uczeń gimnazjum poznańskiego),

4. kpt. Buffet (Francuz),

23. Niczanowski (włościanin z poznańskiego),

5. Cylski Kazimierz (aptekarz z poznańskiego),

24. Nowakowski B.,

6. Drążkiewicz,

25. Palacz Wawrzyniec (ur. w 1842 r., syn słynnego Macieja Palacza z Górczyna),

7. Droszewski Hipolit,

26. Poleski (z poznańskiego),

8. Erech T.,

27. Rozwadowski Stanisław (parobek),

9. Grzywaczewski,

28. Skrzydlewski Władysław (ur. 1843; syn właściciela Sulęcina, uczeń gimnazjum w Trzemesznie; ranny, po amputacji nogi, po 9 miesiącach cierpień zm. 14 lutego 1864 w lazarecie w Strzelnie),

10. Gustowski Wincenty,

29. Srokoczyński,

11. Karpiński Teodor (uczeń gimnazjum poznańskiego)

30. Stroiński J.,

12. Kessler Zygmunt,

31. Szokalski (z Klonów k/Kostrzyna),

13. Koszutski Jan (z Mąkownicy w pow. witkowskim, zm. 4 sierpnia 1863 w pow. inowrocławskim od ran w bitwie),

32. Szrajer A.,

14. Lespinasse (Francuz),

33. Trąmpczyńscy Władysław i Edward (bracia, z Trzemeszna),

15. Libelt Karol (ur. 1842, student Uniwersytetu Wrocławskiego, młodszy syn słynnego filozofa - właściciela majątku Czeszewo w pow. wągrowieckim),

34. Wańkowski J.,

16. Libera W.,

35. kpt. Wasilewski Aleksander (powrócił z emigracji, by wziąć udział w powstaniu),

17. du Lorans (Francuz),

36. Węsierski Władysław (ziemianin z Modliszewka w pow. gnieźnieńskim),

18. Markiewicz Michał,

37. Wielamowski (z okolic Gostynia, ranny, zmarł wkrótce potem, w domu),

19. Milewski Celestyn (student Uniwersytetu Wrocławskiego, z poznańskiego, zmarł z ran w bitwie),

38. Złotnicki Franciszek (dziedzic Błennej).