Pole tekstowe:

Historia i nie tylko -> Korzecznik, stąd nasz ród… -> O nazwie wsi

Pole tekstowe: ... bo wszyscy Rychwiccy, to jedna rodzina

 

O nazwie wsi, czyli o młynach wodnych i młynarzach

 

 

 

Młyny takie budowano z drewnianych bali i kryto przeważnie słomą, tatarakiem lub sitowiem. Wewnętrzne wyposażenie było również drewniane, bardzo rzadko występowały żelazne umocnienia niektórych drewnianych części (ze względu na ich wysoki koszt).

Natomiast w wieku XVI dość wyraźnie zaznaczył się pewien wzrost umiejętności w zakresie sypania grobli, spiętrzania i doprowadzania wody na koło młyńskie, konstruowania różnych urządzeń wodnych, w tym kół nasiębiernych. W pierwszej połowie XVII i pierwszych latach XVIII stulecia nastąpiły poważne ograniczenia oraz obniżenie się poziomu technicznego młynarstwa, co związane było z okresem zniszczeń wojennych. Szczególnie w okresie najazdu szwedzkiego młyny ulegały dewastacji, bądź spaleniu, a także rekwizycjom oraz rabunkom. Mniej więcej od lat dwudziestych XVIII wieku młynarstwo znów zaczęło się rozwijać. W XVII i XVIII stuleciu korzeczniki były już młynami najczęściej spotykanymi na ziemiach polskich.

             

 

 

Bardzo istotną sprawą dla młynarstwa tamtych czasów było pozyskanie odpowiednich kamieni młyńskich. Były one jedną z najważniejszych części, tzw. „duszą” młyna - to za ich sprawą mielono zboże. Do ich produkcji zaczęto wtedy używać piaskowca wyższej, niż wcześniej jakości, a szczególnie piaskowca gruboziarnistego białego. Kamienie młyńskie potrafiono nieraz sprowadzać z bardzo dalekich okolic (np. ze Śląska) - z racji ich ciężaru przeważnie drogą wodną lub (zimą) saniami. Z tych względów były one bardzo drogie i dlatego też niekiedy młynarze korzystali z miejscowych głazów polnych, które na miejscu wykuwano i szlifowano. Naturalnie ich jakość była znacznie niższa, o czym świadczy następująca notatka ze wsi Górzno w powiecie kaliskim (1746 r.):

„Kamień zwierzchni wielki, niezgrabny, polowy cały, że zaś polowy, dlatego nic po nim, bo jako młynarz i cała gromada powiadają, że mele i zboże psuje, i pali. Że jest bardzo twardy, do kucia nieużyty.”

W XVIII wieku wzrosła umiejętność wykuwania bruzd w powierzchni mielącej kamieni, co miało duże znaczenie dla dokładności i jakości procesu mielenia.

Urządzenia wewnętrzne ciągle jeszcze sporządzano prawie w całości z twardego drewna, a więc dębu i grabu. Wzrosła jednak, szczególnie w drugiej połowie XVIII stulecia, liczba części żelaznych. Same młyny w dalszym ciągu budowano z bali lub desek, zaś kryto je słomianą strzechą lub rzadziej dachem z gontów. Niejednokrotnie stawiano je na palach nad wodą. Zwykle młyny nie były duże, często na rzucie prostokąta o długości 5-8 m, a szerokości 4-6, wysokość zaś ścian około 2-2,5 m. Drzwi zwykle nie posiadały zawiasów, osadzano je na tzw. drewnianych biegunach, a zamykano drewnianym skoblem. W niewielkich okienkach spotkać było można nieduże tafelki szkła, pęcherze lub natłuszczony papier - zależnie od zasobności młynarza. Niekiedy przy młynie dobudowywano część mieszkalną.

 

 

W omawianym okresie bardzo często przy młynie, w maleńkich budyneczkach, znajdowały się dodatkowo urządzenia służące do specjalnej produkcji, np. kaszarnie, olejarnie, folusze, urządzenia do tłoczenia kory dębowej dla cerów garbarskich oraz tartaki.

W wieku XIX powoli zaczęła zmniejszać się ilość korzeczników, coraz częściej zastępowanych wiatrakami. Najszybciej proces ten postępował na ziemiach polskich pod pruskim zaborem, najwolniej - w Galicji. Na ziemiach zaboru rosyjskiego w 1808 r. młyny wodne stanowiły prawie 60% wszystkich młynów, a w 1870 r. już tylko 37%.

Zmniejszenie się liczby młynów wodnych spowodowane było różnymi przyczynami. Regulacja wielu rzek narzucała konieczność likwidacji niektórych młynów. Chaotycznie przeprowadzane melioracje wodne, drenowanie pól itp. powodowało, że w niektórych strumieniach i małych rzeczkach zmniejszała się ilość wody. Przez większą część roku brakowało jej do poruszania koła wodnego. Młyn więc podupadał i był w końcu likwidowany. Nowe korzeczniki rzadko budowano, gdyż brakowało odpowiednich miejsc do ich lokalizacji - o wiele łatwiej było natomiast znaleźć teren dla znacznie prostszego w konstrukcji i tańszego wiatraka.

W I połowie XIX w. kamienie młyńskie z racji ich pochodzenia zwano „ślązakami”. Jednak od II połowy tego stulecia w coraz to większym stopniu zaczęto używać kamieni produkowanych fabrycznie z cementu z osadzonymi kawałkami kwarcu. Ponieważ kwarc był sprowadzany głównie z miejscowości La Ferte sous Jouarre we Francji, kamienie te nazywano „francuzami”. W późniejszym okresie „ślązaki” używane były jedynie w niektórych małych wiatrakach i młynach wodnych.

W II połowie XIX wieku w niektórych młynach wodnych, szczególnie na ziemiach zaboru pruskiego, zamieniano drewniane koła korzeczne na metalowe, nie przyniosło to jednak spodziewanych korzyści. Poważnym osiągnięciem było dopiero zastosowanie w połowie XIX wieku turbiny wodnej, która poczęła stopniowo zastępować koła wodne. Jednak rozpowszechniła się dopiero na przełomie XIX i XX stulecia, niemal w tym samym czasie w zaborze pruskim i rosyjskim.

Oznaczało to naturalną śmierć korzeczników jako młynów wodnych z tradycyjnym kołem nasiębiernym.

O młynarzach. Młynarze należeli do grupy rzemieślników wiejskich, którzy całkowicie lub  częściowo oddawali się różnym zajęciom pozarolniczym. W wiekach XVI-XVIII spotykamy następujące kategorie młynarzy:

1.  młynarzy miejskich, będącymi bezpośrednimi właścicielami danego młyna. Początkowo nie było ich wielu, gdyż niewiele młynów wodnych znajdowało się w miastach. Ich ilość zwiększyła się wraz z popularyzacją wiatraków i młynów końskich.

2.  wiejskich „wolnych” młynarzy czynszowych, zobowiązani do określonych świadczeń na rzecz pana, np. darmowego mielenia pańskiego zboża, wykonywania pewnych robót ciesielskich lub przeważnie niezbyt wysokich opłat w naturaliach lub gotówce itp. Tego typu młynarze przeważnie występowali w dobrach królewskich oraz latyfundiach duchownych czy świeckich. Przeważnie swój stan posiadania opierali na dawnych przywilejach i nadaniach. Ich rodziny przez całe wieki władały określonymi młynami, które bardzo często brały nazwę od ich nazwisk i tworzyły całe dynastie młynarskie. Żenili się najczęściej w ramach swojej własnej grupy społecznej. Zwykle sam budynek młyna, jak i zabudowania gospodarcze oraz mieszkalne stanowiły ich własność, a w przypadku zniszczenia na własny koszt stawiali nowe budynki. Tacy dziedziczni młynarze, chociaż zamieszkiwali na wsi, nie byli uważani za chłopów, ale za grupę ludności specjalnie uprzywilejowanych, wiejską „arystokrację”. Niektórzy pozyskiwali prawa miejskie, stając się mieszczanami. Jednak w omawianym okresie liczba tego rodzaju „wolnych” młynarzy czynszowych dość poważnie się zmniejszyła, z powodu wykupienia lub nawet bezprawnego zabrania młynów przez panów feudalnych.

3.  młynarzy-dzierżawców, użytkujących dany młyn na mocy terminowej umowy dzierżawnej. W zależności od okolicy terminy takie były różne, jednak najczęściej spotykało się terminy trzyletnie. Sytuacja społeczna i gospodarcza takich młynarzy bywała różna. Najliczniejszą spośród nich grupę stanowili młynarze pozostający „na miarze” - czyli tacy, którzy oddawali panu określoną część dochodu w zbożu, pobieranym od każdego zmielonego korca, resztę zostawiając dla siebie. W XVI-XVIII wieku stanowili oni najliczniejszą grupę, spośród wszystkich kategorii młynarzy. Nie różnili się niczym od ludności chłopskiej, niekiedy nawet pod względem społecznym zaliczani byli do biedoty wiejskiej. W wielu dobrach panowie, wykupując lub odbierając młyny „wolnym” młynarzom czynszowym, osadzali w nich młynarzu „na miarze”. Działo się tak w nowo wybudowanych młynach. W młynach „na miarze” budynki stanowiły najczęściej własność dworu, a do obowiązków młynarza należało, oprócz mielenia, jedynie dokonywanie różnego rodzaju napraw.

4.  młynarzy-pracowników folwarcznych, pracujących w przedsiębiorstwie dworskim, jakim był folwark. Przeważnie za swoją pracę otrzymywali jedynie ordynarię w zbożu oraz innych naturaliach, niekiedy część wynagrodzenia w gotówce.

Zarówno młynarze „na miarze”, jak i młynarze-pracownicy folwarczni rekrutowali się spośród chłopów pańszczyźnianych. Niekiedy jednak byli nimi też mieszczanie z sąsiedniego miasteczka lub tzw. „ludzie luźni”, czyli wolni od poddaństwa, którzy godzili się pracować przez określony czas, a później, albo pozostawali w tym samym młynie lub szukali szczęścia gdzie indziej.

 

 

Znaczna część młynarzy dość wyraźnie izolowała się od pozostałych chłopów, utrzymując stosunki towarzyskie tylko z innymi młynarzami lub mieszczanami, a na chłopów patrząc z góry. Nic więc dziwnego, że nierzadko odnosili się oni do nich z pewną zawiścią lub nawet wyraźną niechęcią.

Z drugiej jednak strony chłopi zwracali się do młynarzy o radę w sprawach trudnych. Z pewnością obok proboszcza, nauczyciela i organisty był to jeden z najwyraźniejszych autorytetów w środowisku wiejskim.

Niewielkie młyny były w XVI-XVIII wieku obsługiwane przez samego młynarza, albo członków jego rodziny. W większych młynarz posiadał jednego lub więcej pomocników, tzw. młynarczyków. Byli to uczniowie młynarskiego rzemiosła lub czeladnicy. Co prawda tylko w większych miastach przestrzegano zasady rzemiosła, że nauka zawodu odbywała się przez terminowanie w zakładzie majstra w charakterze ucznia, następnie zdanie egzaminu czeladniczego, aby wreszcie po kilkuletniej pracy czeladniczej zostać samodzielnym majstrem. We wsiach i małych miasteczkach nie trzymano się zbyt rygorystycznie tych ustaleń: nie przeprowadzano egzaminów czeladniczych czy mistrzowskich, nie wydawano zaświadczeń o ukończeniu nauki czy stażu, wymagano jedynie praktycznej znajomości kunsztu młynarskiego. Uposażeniem młynarczyków było najczęściej, zgodnie z umową, wyżywienie, określona ilość odzieży oraz pewna niewielka zapłata w gotówce lub naturaliach. Ci posiadający rodziny otrzymywali przeważnie mieszkanie, tzw. komorę oraz ordynarię w zbożu oraz ewentualnie niewielką zapłatę w gotówce.

W XIX stuleciu niewiele się zmieniło w małych młynach. Za to wielkie zaczęły zatrudniać większą ilość robotników młynarskich, a jako zapłatę za usługi preferowały gotówkę. Na ziemiach zaboru pruskiego szczególnie silnie wystąpił problem nadzwyczaj wysokich podatków, nakładanych na młyny. Pruski system podatkowy szczególnie silnie uderzał we właścicieli wiatraków i małych młynów wodnych, którzy nie byli w stanie konkurować z faworyzowanymi wielkimi młynami parowymi.

W przeciwieństwie do poprzedniego stulecia, większość młynarzy umiała już dobrze pisać i czytać, aby móc odnotować ilość przyjętego zboża i wydanej mąki. Razem z umiejętnościami praktycznymi, jeszcze bardziej podniosło to ich autorytet wśród ludności chłopskiej.

Gospodarstwa młynarskie. Stanowiły one zabezpieczenie egzystencji młynarzy, gdy zabrakło pracy typu rzemieślniczego. Były różnej wielkości. Przeważnie pan feudalny, wydając przywilej na budowę młyna, przydzielał młynarzowi dość znaczne uposażenie w ziemi. Jeśli młyn stanowił własność pana, przeznaczał on młynarzowi pewną, lecz mniejszą już ilość ziemi. Ponieważ większość młynów leżała w pewnej odległości od samej wsi lub na jej skraju, nad rzeką czy strumieniem, tworzyła się tzw. osada młynarska. Z reguły należały do niej grunty w pobliżu młyna: w dużej części łąki, pastwiska, różnego rodzaju podmokłe zarośla, natomiast znacznie mniej było gruntów ornych. Dzięki sporej ilości łąk i pastwisk, a także różnego rodzaju odpadom z przerobu zboża, młynarz utrzymywał spory inwentarz żywy. Również stan bydła, świń, koni i drobiu był dużo lepszy, niż gdzie indziej. Gospodarstwa młynarskie miały więc charakter znacznie bardziej hodowlany, niż inne. Z tego względu nawożenie ziemi było też lepsze, a co za tym idzie, młynarze mieli wyższe plony. Budynki w takiej osadzie były też obszerniejsze i solidniejsze, niż w zwykłym gospodarstwie chłopskim. Jednak nie wszyscy młynarze mieli tak dobrze. Sporo było młynów, szczególnie nowo wybudowanych w XVIII wieku, uposażonych w ziemię bardzo skąpo.

 

I. J. Brodowski  „Młyn wodny”

 

W XIX wieku, oprócz gospodarstw młynarskich, istniała coraz większa liczba młynów, których właściciele wcale nie posiadali ziemi ornej. Szczególnie powstające pod koniec omawianego okresu młyny parowe czy motorowe były przedsiębiorstwami produkcyjnymi zupełnie nie związanymi z gospodarstwami rolnymi. Natomiast bardzo poważnie zmieniły się stosunki własnościowe w młynarstwie. Początkowo większa część młynów w dalszym ciągu była w rękach dworu. Następnie zaczęło występować dość powszechne zjawisko odsprzedaży młynów i osad młynarskich ich dotychczasowym użytkownikom, mających prawo pierwokupu, lub obcym. Ziemiaństwo potrzebowało pieniędzy. Niechętnie rozstając się z ziemią orną czy folwarkami - natomiast bez większych zastrzeżeń pozbywało się młynów i związanych z nimi osad, za które można było uzyskać dobrą cenę. Akcja ta przybrała na sile szczególnie po uwłaszczeniu w zaborze pruskim oraz przed uwłaszczeniem w Królestwie Polskim.

Pod koniec XIX wieku w rękach dworu pozostała już tylko niewielka ilość młynów, głównie folwarcznych. Częściowo były to młyny duże, typu przemysłowego, częściowo maleńkie, słabo wyposażone i mielące głównie dla pracowników folwarcznych.

Powoli, stopniowo odchodziły w cień tradycyjne młyny z drewnianym kołem wodnym i całym swym otoczeniem, przez tyle wieków będące nieodłączną częścią kolorytu polskiej wsi.

Młyn Wodny i młynarze w korzeczniku. Pierwszy znany dokument, poświadczający istnienie młyna wodnego w Korzeczniku pochodzi z końca XVIII wieku. 24 kwietnia 1797 roku dziedzic Kacper hr. Skarbek wydzierżawił młyn sławetnemu (tj. rzemieślnikowi) Jakubowi Golzmanowi. Dzierżawa wieczysta rozciągała się na okres zapewne 30 lat i wzorem poprzednich młynarzy obejmowała młyn z budynkami, ogród i łąkę, a ponadto 15 mórg gruntu ornego (1 morga to ok. 0,55 ha). Młynarz otrzymał też zapewnienie, że po śmierci dożywotniej właścicielki Korzecznika, sędziny Zakrzewskiej, nadana mu zostanie jedna morga łąki. Opłata za uzyskanie prawa do dzierżawy wyniosła 180 czerwonych złotych, zaś wysokość czynszu rocznego określono na kwotę 200 złotych polskich. Poza tym na młynarzu spoczywał obowiązek opłacania podatków państwowych. Na rzecz dworu w Korzeczniku nieodpłatnie musiał mielić zboże i surowce do produkcji piwa. Pod karą 20 talarów nie wolno mu było nabywać trunków z obcych karczm oraz oszukiwać klientów. Mógł samodzielnie pozyskiwać drewno na opał, a za zezwoleniem dworu także na budulec. Własnym kosztem powinien utrzymywać w dobrym stanie groble i mosty istniejące przy młynie. Wolno mu było sprzedać młyn, ale dopiero po uzyskaniu zgody dziedzica i zapłaceniu dworowi 10% kwoty uzyskanej ze sprzedaży.

Młyn ten (a właściwie dwa młyny) zaznaczony jest na mapie z lat 1802-1803, wykonanej przez architekta i kartografa pruskiego Davida von Gilly:

 

 

Zwraca uwagę obecność w okolicy licznych wiatraków i rozległość obszarów leśnych. Ze względu na obfitość drewna, przy młynach niewątpliwie funkcjonowały tartaki napędzane energią wody. Potwierdzają to również księgi metrykalne parafii Modzerowo, do której należał Korzecznik i okolice: często pojawia się w nich zawód tartacznika oraz profesje związane z obróbką drewna.

 

                    F. Brzozowski „Stary tartak w lesie”

 

 

Był to Tomasz Jabłonowski, zajmujący młyn ten już wcześniej, o czym świadczy treść jednego z trzech zachowanych kontraktów:

 

Działo się w wsi Zagrodnicy, dnia 16 kwietnia 1864 r.

Między Jaśnie W-mi [Wielmożnymi] Mieczysławem i Marią małżonkami Miączyńskimi, dziedzicami dóbr izbickich, a Tomaszem Jabłonowskim z drugiej strony, stawa dobrowolna i rozmyślna umowa w osnowie następującej:

1. Jabłonowski Tomasz tartacznik będzie miał oddany sobie tartak i młyn pod następującymi warunkami - tartak i młyn z mieszkaniem, ogrodem i łąką, jakie dotąd Jabłonowski posiadał, nadal posiadać będzie.

 

2. Reperacja tartaku i młyna wyłącznie do Jabłonowskiego należy, również i mniejsze reperacje przy oddaniu przez dwór potrzebnego materiału. Większe reperacje ciążyć będą dwór, lecz Jabłonowski wszystkie roboty ciesielskie przy oddaniu przez dwór ludzi bezpłatnie wykona.

 

3. Obowiązany Jabłonowski wytrzeć kloców pięćdziesiąt (No 50), które będą przez leśniczego odbite, czyli odstępowane, a po wyrżnięciu nie wolno Jabłonowskiemu takowych rozbijać. Wydatek klasy z tartaku tylko za asygnacjami dworskimi lub leśniczego będzie wydawany; nawet i tych kloców, które sami dzierżawcy sobie wniosą, takowych wydawać nie wolno.

 

4. Jabłonowski Tomasz obowiązuje się zapłacić złotych polskich dwieście (No 200) dzierżawy z młyna i tartaku w dniu 23 kwietnia 1864 r.

 

5. Wolno będzie Jabłonowskiemu przyjmować do tarcia także kloce obce, od których pobierać będzie Jabłonowski po groszy dwa (No 2) od łokcia [długości].

 

6. Czuwać winien, aby przez wzniesione wody grobla zarwaną lub upust uszkodzony nie był.

 

7. Wszelkie podatki skarbowe i policyjne, jakie się być mogą do tego domu przywiązałe, Jabłonowski obowiązuje się opłacać bez odwoływania się do dziedziców lub potrącania z dzierżawy. (Umowa niniejsza podpisana).

 

Na podstawie dwóch kolejnych kontraktów Tomasz Jabłonowski mógł użytkować młyn do 1871 r., przy czym obowiązywał go nakaz podnoszenia śluzy z dniem 1 maja, aby woda nie zalewała łąk na Korzeczniku i dopiero po sprzęcie łąk, w dniu 1 października będzie mógł takową [śluzę] zastawić i w bieg tartak z młynkiem puścić. Odpowiadało to ówczesnej normie, że wszystkie młyny wodne pracowały około 150 dni w roku.

W „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”, wydanym w 1882 roku (ani też w jego kolejnych wydaniach), w opisie wsi Korzecznik nie ma już, niestety, ani słowa o młynie wodnym…

 

Opracowała: Liliana Molenda

 

źródła:

1. Bohdan Baranowski „Polskie młynarstwo” Ossolineum, Wrocław 1977

2. K. Dorcz, D. Krysiak, J. Warszewski „Korzecznik - rys historyczny” Stowarzyszenie Z Edukacją w Przyszłość w Korzeczniku

3. „Kultura ludowa Wielkopolski” pod red. Józefa Burszty, tom 1, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1960

4. Bohdan Baranowski „Życie codzienne wsi między Wartą a Pilicą w XIX wieku” PIW, Warszawa 1969

Powrót do góry

Projekt i realizacja: Liliana Molenda 2008

Etymologia nazwy Korzecznik. Dlaczego w rozdziale o wsi Korzecznik mowa o młynarstwie? Wszystko przez jej nazwę. Pochodzi ona od istniejącego tu niegdyś młyna wodnego (a nawet dwóch) z kołem nasiębiernym, czyli korzecznika. Stosowano zamiennie terminy: młyn korzeczny oraz korzecznik. Przez wieś w dalszym ciągu przepływa rzeczka, część Noteci, umożliwiająca niegdyś dogodne usytuowanie tego rodzaju młyna. Nieużywany już dziś wyraz korzec stanowił określenie miary zboża, a także oznaczał skrzynię na obwodzie koła młyńskiego, na które z góry spadała woda, wprawiając w ruch nie tylko samo koło, lecz również inne urządzenia niekoniecznie młyńskie, np. tartaczne i kuźnicze.

Wypełniała ona koryta umieszczone na obwodzie koła korzecznego (nasiębiernego) i swoim ciężarem powodowała jego obrót w tym samym kierunku, w którym płynęła rzeka. Koło wodne, w XVII w. zwane też skrzynczastym, miało zwykle na obwodzie około 40 skrzynek. Konstrukcja korzecznika wymagała spiętrzenia wody do wysokości co najmniej równej średnicy kół. Koła korzeczne, jako dwukrotnie wydajniejsze od innych, stały się najbardziej popularne i pracowały aż do II połowy XIX w.

Historia młynów wodnych od XIII do końca XIX stulecia. Prawdopodobnie już w połowie XIII wieku potrafiono na ziemiach polskich konstruować młyny poruszane kołami korzecznymi. Jednak do końca średniowiecza nie były zbyt rozpowszechnione. Potrafiono ich bowiem używać tylko w odpowiednich warunkach terenowych, a więc wtedy, gdy bez większego problemu można było korzystać z dość dużej różnicy poziomów wody.

Schemat powierzchni roboczej kamienia „śląskiego

Schemat powierzchni roboczej kamienia „francuskiego

XIX-wieczny kamień młyński

Opłata za przemiał pobierana była w tamtych czasach nie w gotówce, a w zbożu. Młynarz otrzymywał „miarę” albo „miarkę”, to znaczy określoną ilość zboża na swój użytek, czy też częściowo  właściciela młyna – pana feudalnego. Dawniej produkty zbożowe mierzono, a nie ważono. W wielu dobrach pan wydawał dla swych poddanych zakaz korzystania z innych młynów. Był to tzw. przymus mlewa, powszechny głównie na ziemiach północnych: Pomorze, Mazury, Warmia. Monopol przemiałowy często prowadził do obniżenia się techniki młynarskiej. Młynarze, mając zapewniony zbyt nie musieli się starać, pracowali więc źle i niedbale.

Wiedza fachowa ówczesnych młynarzy była dosyć wysoka. Nabywano ją przez wieloletnią praktykę młynarską, a jej pewne sekrety przechodziły z ojca na syna. Młynarze miejscy lub „wolni” młynarze czynszowi odbywali niekiedy w młodości kilkuletnie praktyki w innych młynach, cieszących się dobrą opinią. Posiadali więc znacznie wyższą wiedzę fachową od pozostałych kategorii młynarzy.

W tamtych czasach dobry młynarz musiał znać się nie tylko na samym młynarstwie, ale też umieć konstruować urządzenia wodne, przekopywać rowy, odprowadzające/doprowadzające wodę, spiętrzać ją itp. W wielu dobrach młynarze zajmowali się folwarcznym gospodarstwem rybnym lub ziemnymi robotami stawowymi. Do zakresu umiejętności należała także ciesiołka. Dobry młynarz musiał przecież wyremontować czy wybudować od nowa budynek korzecznika, jego drewniane urządzenia wodne, jak i samemu wykonać różne skomplikowane części wyposażenia młyńskiego.

W środowisku wiejskim młynarz cieszył się zwykle dużym szacunkiem, jako najzamożniejszy i najbardziej wszechstronny fachowiec.

W 1825 roku dziedzic Korzecznika Augustyn Słubicki wdał się w spór z młynarzem Janem Sztarkiem (w aktach metrykalnych również Sztarch, Stark), następcą Jakuba Golzmana. Jan urodził się ok. 1795 r. i wraz z żoną Elżbietą prowadził młyn w Korzeczniku co najmniej od 1819 r. Obaj młynarze (Sztark i Golzman) zawarli między sobą układ prywatny, bez zezwolenia dziedzica. Dlatego skierował on sprawę do Sądu Pokoju w Kowalu, lecz młynarz nie przybył na rozprawę, choć miał wyznaczonego obrońcę z urzędu. Sprawa trafiła więc do Trybunału Cywilnego w Warszawie i Sztark został zapewne z młyna usunięty. Przenosi się do Modzerowa, gdzie również jest młynarzem (źródło: parafialne akta metrykalne).

Kolejny użytkownik młyna wodnego w Korzeczniku znany jest z 1864 roku, czyli z okresu wprowadzania reformy uwłaszczeniowej na mocy ukazu carskiego z 2 marca tego samego roku.

Pole tekstowe: Pole tekstowe:

O nazwie wsi    |    Historia    |    Powstanie styczniowe    |    Legendy