Pole tekstowe:

Genealogia i ja

Pole tekstowe: ... bo wszyscy Rychwiccy, to jedna rodzina

Dzięki genealogii nauczyłam się tłumaczyć metrykalia również w języku niemieckim, którego przedtem nie znałam wcale.

Uwierzcie, że genealogią swojej rodziny może zajmować się każdy. Bardzo pomocny w poszukiwaniach jest internet, coraz więcej w nim bezcennych źródeł informacji, witryn i forów genealogicznych.

Buszując po genealogicznych stronach internetowych przekonacie się, że dziedziną tą zajmują się zarówno osoby jeszcze niepełnoletnie, jak i w mocno podeszłym wieku. Mnóstwo genealogów - amatorów spotykam również w archiwach: i tych młodych, i tych starszych.

Genealogia to nie tylko zgłębianie wiedzy o przodkach, ale także wiele innych spraw. Pisał o tym Waldemar Fronczak na forum genealogicznym FORGEN : „(…) To także nasza rola, w jaki sposób będziemy uczyć nowych adeptów genealogii. Czy powiemy im, że to jedynie pogoń za nazwiskami i datami? Że to rodzaj sportu? Kolekcjonowania przodków lub kuzynów? Czy też pokażemy, że to coś więcej, że to kawałek nas samych, tkwiący gdzieś tam w przeszłości? Że to dawna piosenka ludowa, że to strój ludowy, że to obyczaje i baśnie, i tysiące spraw, które można zobaczyć i dotknąć.(…)”

Zapytacie, po co cały ten trud, cały ten czas poświęcony poszukiwaniom, ślęczeniu nad dokumentami, na żmudne sklejanie faktów?

Nigdy nie zapomnę uczucia powrotu, jakie ogarnęło mnie w Korzeczniku pod Izbicą Kujawską i w Modrzu koło Stęszewa, kiedy to, będąc w tych wioskach po raz pierwszy w życiu, zobaczyłam ziemię i miejsce, gdzie mieszkali moi przodkowie. I trudno mi opanować wzruszenie, gdy przeglądając księgi metrykalne w archiwach, odnajduję w nich kolejne skarby. Dla tych wrażeń warto było.

Mam nadzieję, że i Was choć trochę „zarażę” genealogią.

                                                                                                                     Lila Molenda

Genealogia to moja pasja.

Wciągnęła mnie bezpowrotnie na początku stycznia 2007 roku. A ponieważ jest chorobą zaraźliwą, w krótkim czasie wciągnęła również moich rodziców, którzy bardzo mocno wspierają mnie w moich poszukiwaniach. Bez nich nigdy nie osiągnęłabym tyle w tak krótkim czasie.

Nie mam wykształcenia historycznego - niekoniecznie trzeba je mieć, chociaż byłoby bardzo pomocne. W tłumaczeniach aktów przydała się łacina i język rosyjski, których uczyłam się na studiach.

Ścieżką z Korzecznika do Modzerowa

 

 

Przyśniła mi się droga przez zielone pola,

Z krętą rzeczką, co płynie leniwie,

I krzyże przydrożne na drodze do kościoła

Z figurą Jezusa, co czeka cierpliwie.

 

Mijałam te miejsca, gdzie dziadowie moi

Dzień w dzień poprzez pola chadzali,

I drewniany kościółek, co przy drodze stoi,

Przy nim lipa stara Pana Boga chwali.

 

Patrzyłam pod słońce na cmentarne wzgórze,

Gdzie cząstka mej duszy została.

W przeszłości tego miejsca cała się zanurzę,

Jak w toni jeziora, które widać z dala.

 

Dlaczego tu wszystko jest takie znajome,

Choć nigdy w tych stronach nie byłam?

Myślą wciąż wracam na te pola zielone:

Stąd jestem. Szkoda, że tylko śniłam…

 

 

 

         Październik 2008

Powrót do góry

Projekt i realizacja: Liliana Molenda 2008